Przyszłość kierowców

Przyszłość kierowców

0 komentarzy 📅06 lutego 2016, 00:17

Kto nie oglądał filmów „Pamięć absolutna” z Arnoldem Schwarzenegger’em, kultowego „Piątego Elementu” czy „Ja, robot”? Wszystkie te filmy to próba spojrzenia w przyszłość z perspektywy dnia dzisiejszego. Jak będzie wyglądać przyszłość kierowców? Być może kierowcy to wymierający zawód i „ekstremalnie niebezpieczne” hobby?

1424451738-total-recall-1990-21-g

 

Dziś…

„Zmarnowane” długie godziny na przejazdy, korki, wysokie ryzyko wypadku u osób przemęczonych lub starszych. Brak możliwości samodzielnego przemieszczania się osób niewidomych. Dziś jednak w ten sposób nie postrzegamy problematyki prowadzenia auta.

Gdyby tak samochody rzeczywiście mogły SAME jeździć, parkować, podjeżdżać w wyznaczone miejsce o wskazanym czasie zsynchronizowane z kalendarzem telefonu? Gdyby czas przejazdu zamiast nasilać zmęczenie zmniejszałby je umożliwiając drzemkę? Science fiction?  Już od pewnego czasu nie. Ta idea zaczęła w namacalny sposób przyświecać wielu producentom aut od momentu wynalezienia lidara (ang. Light Detection and Ranging – połączenie radaru i teleskopu) umożliwiającego elektronicznym systemom „widzenie” trójwymiarowe i rozpoznawanie obiektów rozmieszczonych wokół nich).

Bardzo wiele krajów i firm prywatnych związanych z motoryzacją i elektroniką przeznacza coraz większe środki na inwestycje w opracowanie systemów wspomagających autonomiczną jazdę oraz stworzenie środowiska wymiany informacji z samochodem. Wyścig się rozpoczął – nie brakuje gigantów, jak Apple, Google, LG, Samsung i większości producentów aut, którzy chcą się liczyć na rynku za 10-20 lat. Chcemy tego czy nie, odwrotu już nie ma. Właściciel firmy Tesla – Elon Musk – twierdzi, że już w przeciągu 2-5 lat wszystkie nowe samochody Tesla będą posiadać lub będą mogły być doposażone o funkcję w pełni automatycznego „autopilota”, a za 20 lat ludzie mogą otrzymać zakaz prowadzenia aut. Dlaczego? W jego ocenie człowiek stanowi za duże zagrożenie dla transportu. Rzeczywistość zweryfikuje te stwierdzenia, ale być może wyłącznie czasu.

Powstają zamknięte miasteczka, takie jak M City Uniwersytetu Michigan symulujące rzeczywiste warunki, w których auta samodzielnie poruszają się i parkują. Dziś samochody nierzadko klasy średniej posiadają już systemy automatycznego hamowania w sytuacji zagrożenia, podobne jak aktywny tempomat  wzorem Mercedesa klasy S (dostępny od 2005 r.) umożliwiający utrzymywanie stałej prędkości za poprzedzającym nas pojazdem. Systemy wykrywania przekroczenia pasa ruchu (pisaliśmy o tym na przykładzie Mobileye) zintegrowane z układem jezdnym samodzielnie uniemożliwiają samochodowi wyjazd za pas – korygując automatycznie tor jazdy.

 

Żródło Youtube

Co będzie jutro?

W pierwszej fazie, która już się rozpocząła, przedstawiane nam będą korzyści z używania początkowo podsystemów, a docelowo  autopilota poprzez reklamy promujące wizerunek wypoczętych podróżników w zestawieniu z „klasycznymi” kierowcami, oczywiście poparte statystykami wypadków. Same auta coraz bardziej będą umożliwiać zaangażowanie kierowcy w rozrywkę czy pracę podczas jazdy. Pojawią się zniżki u poszczególnych ubezpieczycieli za korzystanie z autonomicznych aut.

Kolejny etap to już zwyżki za samodzielną jazdę i konieczność kontroli stanu wypoczęcia organizmu. Od tego momentu już tylko krok do przeniesienia możliwości samodzielnego kierowania wyłącznie w wyznaczonych, płatnych strefach i chowanie, a może zaprzestanie montowania kierownicy i urzeczywistnienie przytoczonych powyżej słów Muska. Niemożliwe?

Gdy zostaną pokonane bariery technologiczne będziemy musieli zmierzyć się ze społęcznymi aspektami autonomicznych samochodów. Czy sytuacja w której samochód, czy system bezpieczeństwa sterujący ruchem uniemożliwi np. wjazd do jakiegoś obszaru miasta uznając to za niebezpieczne będzie ograniczeniem naszej wolności? Czy powszechnie aspektowalne będzie uruchomienie usługi płacę więcej i nigdy nie stoję w korkach podobnie jak pojazdy uprzywilejowane?

Tak, ale…

Argumenty przemawiające za autonomiczną jazdą przemawiają do mnie – najbardziej kwestie związane z poprawą bezpieczeństwa. Mam tylko jeden szalenie istotny argument wyłączający mnie z kolejki po pierwsze autonomiczne auto dostępne dla „byłych” kierowców. Ja po prostu uwielbiam prowadzić samochody. Małego Nissana Mikrę 1.0 za to, że potrafi własnym rozrusznikiem uruchomić się „na pych” przy włączonej jedynce, Citroena Xantię za niespotykaną wygodę hydropneumatycznego zawieszenia, Golfa za ponadczasowość i „wszystko co trzeba”, Subaru za zdziwienie, że nie tylko uda się skręcić bez wypadku przy wysokiej prędkości, ale pozwoli przejechać nieprzejeżdżalne dając przy tym mnóstwo adrenaliny i frajdy, a minutę później już jest szybkim autem. Renault Kangoo za otwierany dach tuż nad tylnymi drzwiami, Fiata Ducato Maxi za normalność, Porsche Carrera Turbo za „trójkę” z przodu, BMW i3 za połączenie ECO i szybko… i wiele, wiele innych aut i doznań. Wybaczcie, ale rozumiejąc potrzeby dzisiejszego świata i promując bezpieczeństwo jazdy osobiście wolę stanąć na końcu tej kolejki… , a to jak będzie wyglądało jutro kierowców zależy tylko od nas i naszych oczekiwań. Świat się zmienia  przecież na nasze potrzeby w każdej dziedzinie. Pytanie: kiedy będziesz mógł kierować swój własny samochód po raz ostatni pozostaje jeszcze otwarte.

Zdjęcie slider – źródło mercedes-benz.com

Filmy – źródło youtube

 

Udostępnij artykuł: