Elektrykiem przez Afrykę

Elektrykiem przez Afrykę

Elektrykiem przez Afrykę

0 komentarzy 📅07 lutego 2018, 12:03

Arkady Fiedler już nie raz udowodnił, że jest godnym potomkiem swego słynnego dziadka. Właśnie rozpoczyna kolejną motoryzacyjną wyprawę przez Afrykę. Tym razem wraz z fotografem Albertem Wójtowiczem zamierzają przejechać wzdłuż zachodniego wybrzeża kontynentu elektrycznym Nissanem Leaf. Do pokonania mają ponad 15 000 kilometrów nie tylko utwardzonymi drogami. Po drodze będą musieli zamierzyć się z szutrowymi bezdrożami Afryki i przejechać Saharę. Największe wyzwania to codzienne ładowanie samochodu oraz pora deszczowa. Podróżnik zabiera ze sobą kilka różnych przejściówek oraz ponad 60 metrów kabli i przedłużaczy. Do tego jeszcze części zapasowe (zawieszenie, układ hamulcowy, opony). Samochód ma założone ogumienie o obniżonym oporze toczenia – jest wynik analizy rodzaju dróg i potencjalnych korzyści wynikających z rodzaju opon. Ekipa doszła do wniosku, że skoro około 90% trasy prowadzi drogami asfaltowymi to taki dobór będzie najbardziej korzystny pod kątem niskiego użycia energii. Dzienne przebiegi elektrycznego Leaf’a planowane są na około 150 km. Auto wyposażone jest w większą baterię – 30 kWh. Z gniazdka 230V ładuje się zwykle około 16 godzin, a z siłowego dwa razy szybkiej. Jak twierdzi podróżnik prądu będą szukać po drodze głównie w miejscach użyteczności publicznej: w szkołach, hostelach, na posterunkach policji czy sklepach lub fabrykach. Celem wyprawy jest oczywiście szczęśliwe dojechanie do planowanej mety, ale także pozostawienie po sobie śladu nowoczesnej motoryzacji.

Źródła: materiały prasowe, opracowanie własne

Udostępnij artykuł: