Hybrydowa Kia Optima – wrażanie z jazdy

Hybrydowa Kia Optima – wrażanie z jazdy

Hybrydowa Kia Optima – wrażanie z jazdy

0 komentarzy 📅18 października 2017, 10:01

Wspólna opowieść o samochodzie? Na taki pomysł wpadliśmy po wymianie zdań z Mirosławem Rutkowskim z iAuto na temat tytułowego samochodu. Na pierwszy rzut oka idea wydawała się znakomita. Po krótkiej rozmowie entuzjazm opadł, bo skoro mamy zbliżone opinie, to zabraknie twórczego sporu. A jednak uznaliśmy, że warto.

Pomysł, aby w jednym materiale zestawić wrażenia dwóch autorów z jazd hybrydową Optimą, wydawał się znakomity. Mamy inne doświadczenia z samochodami, pracujemy w różnych redakcjach, reprezentujemy różne pokolenia – to może być ciekawe. Po krótkiej rozmowie, pomysł przestał być tak atrakcyjny. Obaj podobnie doceniliśmy własności użytkowe, technologię i estetykę samochodu. Pojawiło się zasadne pytanie: gdzie spór, gdzie zderzenie opinii, logiczne wywody, argumenty, ataki i obrony, słowem, gdzie te ostre przyprawy, które mają sprawić smakowity artykuł? Okazało się, że jest zgoda co do tego, iż samochód jest udany, a nawet bardzo udany, ale w szczegółach różnimy się zasadniczo i skupiamy uwagę na nieco innych elementach. A skoro tak, to opowieść o Optimie będzie pełniejsza.

Elektryczność
Michał Baranowski: na początek generalne spostrzeżenie odnośnie koreańskiej niskoemisyjnej motoryzacji. Jeżeli w jednym worku mam zestawić samochody koreańskie (Kia i Hyundai) i japońskie (Toyota i Mitsubishi) to śmiało mogę powiedzieć, że te koreańskie są bardzie zwyczajne – bardziej podobne do spalinowych aut. Te japońskie, z kolei, są bardziej „elektryczne”. To może być kolosalna zaleta dla kierowców szukających prawie normalnych wrażeń i niskiego spalania. Układ hybrydowy jest dyskretny, praktycznie nie wyczuwalny. Nie ma aż takiego „elektrycznego” szoku jak w przypadku Japończyków, chociaż ja go lubię. Lubię czuć, że jadę innym samochodem – innym niż spalinowe.

Mirosław Rutkowski: skoro już przywołujesz technologię japońską – chociaż całkiem nie wiem po co, wszak mamy opowiadać o koreańskiej Optimie – to takie zdarzenie: Na koniec jazd testowych na prawy fotel zaprosiłem jedną z rajdowych legend czasów PRL-u. Zapytał, czy moim zdaniem Koreańczycy w motoryzacji dogonili Japończyków. Jakoś od odpowiedzi się wyłgałem, a na koniec wspólnych jazd, to ja zadałem to samo pytanie. Odpowiedział, że tak. Bez zastanowienia się z nim zgodziłem. No, właśnie, bez zastanowienia… Ot, takie miałem wrażenie. Dopiero po jakimś czasie, kiedy przyjrzałem się technologii, jaką wykorzystano w Optimie, wyszło, że dogonili. I to jak! Celnie to ująłeś, stwierdzając, że auta koreańskie są bardziej zwyczajne. Są takie dzięki świetnie pomyślanemu układowi napędowemu. Silnik elektryczny umieszczony jest między klasycznym, dwulitrowym silnikiem spalinowym, a sprzęgłem z tłumikiem drgań skrętnych. Napęd przekazywany jest przez sześciobiegowy automat sterowany za pomocą pompy hydraulicznej. Wszystko oplecione skomplikowaną elektroniką. Do tego system odzyskiwania energii kinetycznej z wykorzystaniem rozrusznika-generatora i rekuperatora hamulców tylnych. Całość działa świetnie.

Ładowanie
MB: Kia ładuje się z gniazdka około 4-5 godzin. Z półszybkiej stacji ładowania około 2-2,5 godziny. Na szybkiej stacji… tyle samo. Auto nie ma gniazda CHAdeMO i korzysta tylko ze standardu Type 2. Czy to wada? Czasem aż żal nie skorzystać z publicznych stacji ładowania w trakcie krótkich, 20-30 minutowych, zakupów. Z drugiej strony w Warszawie mamy takich stacji publicznie dostępnych trzy, ale należy się spodziewać, że wkrótce będzie ich więcej.

MR: Brak tego gniazda raczej nie jest przypadkowy. Posiadając taką hybrydę warto wykorzystywać możliwość ładowania akumulatorów, ale warto też wiedzieć, że ładowanie akumulatorów dużym prądem, nie jest dla nich zbyt zdrowe. Dlatego, moim zdaniem, po powrocie do domu należy podłączyć ładowanie, a w trasie czy jazdach miejskich lepiej jedynie korzystać z systemu odzyskiwania energii.

Bagażnik
MB: Optima w wersji hybrydowej ma znacznie mniejszy bagażnik w porównaniu do wersji spalinowej. Dyskwalifikuje to, moim zdaniem, ten samochód w roli auta rodzinnego. Cztery osoby nie spakują się na dwutygodniowo urlop, choć samochód w trasie sprawuje się fenomenalnie.

MR: Rzeczywiście załadowanie pełnego wyposażenia dla czwórki nurków głębinowych, kwartetu smyczkowego czy narciarzy do bagażnika Optimy może sprawiać pewne kłopoty. Ale on i ona z dwójką dzieci na wakacje mogą się tym samochodem zabrać. Pytanie tylko, czy Optima ma pełnić funkcje samochodu rodzinnego – cokolwiek to znaczy, czy raczej jest to auto dla menadżera, który musi dużo jeździć na tyle blisko, że samolotem nie warto, na tyle daleko, że opłaca się autem, świetnie sprawującym się w trasie, ale i w mieście.

Auto dla menadżera
MB: Dobrze to ująłeś – auto dla menadżera. Dokładnie tak opisałbym ten samochód. Elegancka sylwetka, świetne wyposażenie, bardzo dobra dynamika i oszczędny silnik, a przy tym możliwość poruszania się w trybie elektrycznym. Zakładam, że gniazdo lub stacja ładowania w garażu firmowym to wyposażenie obowiązkowe. Samochód doskonale pasuje również do instytucji publicznych dla wyższych rangą urzędników przemieszczających się głównie w obrębie aglomeracji miejskich. Szczególnie dla tych, który odpowiadają lub będą odpowiadać za rozwój projektów związanych z elektromobilnością.

MR: Ale czy menadżer, dla którego samochód jest swoistym wyznacznikiem statusu w biznesie, będzie chciał jeździć (lub być wożony) Optimą? Wszak ta koreańska marka wciąż – moim zdaniem niesłusznie – jest postrzegana jako „gorsza”. Ale argumentem przemawiającym na korzyść tego auta jest, jak słusznie zauważyłeś, elegancka sylwetka i szereg zalet technicznych i użytkowych. Ja dodam jeszcze, że dobrze się czułem za kierownicą, ale i na tylnej kanapie. Dyskretna elegancja i dopracowana ergonomia oraz wszystko, o czym mówiłem wcześniej sprawia, że Optima po prostu mi się bardzo podoba.

Wyposażenie
MR: Zastanawiam się, czy Kia Optima to już samochód klasy „premium” czy jedynie do tego grona aspirujący?

MB:  Jak bym powiedział, że to bardzo solidna klasa średnia, z wyposażeniem, które z jednej strony nie kłuje w oczy, jest praktyczne i daje poczucie komfortu klasy wyższej.

Cena
MB: Jak zwykle pytanie o cenę w przypadku aut niskoemisyjnych „trudne”. Jedyna dostępna wersja (najwyższa) wyceniona jest na 164 900 zł. Do tego warto dołożyć pakiet komfort ze tapicerką skórzaną, podgrzewanymi fotelami (przednie i skrajne tylne) i wentylowanymi (przednie), oraz pakiet Technology dodający systemy bezpieczeństwa, aktywny tempomat, kamery 270 i automatyczny system parkowania. W sumie za 15 500 zł. Czy to dużo? Niemało, ale samochód w mieście odwdzięczy się ponadprzeciętnie niskim spalaniem. Jeśli tylko będzie często ładowany, zużycie paliwa można utrzymać na poziomie 2 l./100 km.

MR: No i, cytując klasyka, skończyły się żarty, zaczęły schody. Co takiego ma w sobie Optima w wersji hybrydowej, żeby warto było wydać na nią niemal dwieście tysięcy złotych? Za takie pieniądze można wybierać w samochodach, również z napędem hybrydowym, do woli. Dodatkowymi argumentami na „tak” mogą być „eko” oraz siedem lat gwarancji. A korzystając z którejś z form leasingu lub wynajmu długoterminowego, może się okazać, że Optima jest sensownym wyborem. Dojrzała technologicznie, elegancka i wygodna, bez ostentacji dojedzie tam, gdzie trzeba. Ale kosztuje niemało … .

Tekst ukazał się równolegle w tygodniku iAuto 

Udostępnij artykuł: