Jeśli nie auto niskoemisyjne, to co? – czyli nauka jazdy eko po egzaminie

Jeśli nie auto niskoemisyjne, to co? – czyli nauka jazdy eko po egzaminie

Jeśli nie auto niskoemisyjne, to co? – czyli nauka jazdy eko po egzaminie

0 komentarzy 📅27 kwietnia 2017, 07:59

Na każdych targach czy wystawach motoryzacyjnych przybywa nowych modeli hybrydowych i tzw. plug-in hybrid (hybryd z wtyczką). Każdy producent chce mieć w swoim portfolio co najmniej jedno takie auto. Często pojawiają się także ekologiczne odmiany spalinowych wersji. Przykładem jest Volvo XC 90 lub Mitsubishi Outlander PHEV. Podobnie w przypadku aut spalinowych producenci przechwalają się niższym spalaniem, które prawdę mówiąc nie zawsze daje się osiągnąć w praktyce.

Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że wynik średniego spalania zależy tak samo od kierowcy jak i samochodu. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że również autem hybrydowym można „wykręcić” bardzo duże zużycie benzyny lub w przypadku samochodu elektrycznego bardzo krótki zasięg na jednym ładowaniu. Jak zatem nauczyć kierowców jeździć eko? Na kursach przygotowujących do prawa jazdy raczej nie ma na to czasu, gdyż adepci uczą się przede wszystkim zdać egzamin, a nie optymalnie prowadzić samochód.

Co zatem pozostaje chętnym chcącym poprawić swoją technikę jazdy? Możliwości jest co najmniej kilka, ale my wybraliśmy trzy propozycje.

Poradnik „Jak prowadzić” – napisany przez Ben’a Collins’a (byłego Stiga). Na jednej z pierwszych stron znajdziecie akapit – niestety bardzo prawdziwy i oddający również sytuację w naszym kraju: „Miliony kierowców otrzymają w tym roku prawo jazdy, mając mniej niż osiemnaście godzin doświadczenia za kierownicą. Barista w sieci Starbucks musi przejść dwudziestoczterogodzinne szkolenie, zanim będzie mógł samodzielnie obsługiwać ekspres do kawy”. Zdanie to, niestety prawdziwe, oddaje istotę metodyki szkolenia. O ile w krajach z wyższą kulturą jazdy młodzi kierowcy docierają się sami z wiekiem i przejechanymi kilometrami, czerpiąc doświadczenie od innych współuczestników dróg, o tyle w naszej części Europy często brawura bierze górę nad rozsądkiem i umiejętnościami.

W swojej książce Ben Collins tak samo mocno przedstawia aspekty związane z bezpieczeństwem jak i przyjemnością z jazdy. Zaczyna od „fizyki” samochody, czyli sił działających na auto w trakcie jazdy. Dalej opisuje dobre praktyki i zasady bezpieczeństwa, wszystko przeplatając swoimi doświadczeniami, również tymi z jazd bardzo szybkimi samochodami. W poradniku znajduje się również rozdział wskazujący różnice pomiędzy jazdą cywilną, a sportową. Dobrze działa na wyobraźnię, zwłaszcza, że na końcu książki znajduje się rozdział, w którym autor uczy, jak się zachować sytuacjach podbramkowych. Między innymi takich jak: rozerwanie opony, całkowita awaria hamulców czy ucieczka z tonącego auta.

Ostatni fragment to już czysta przyjemność dla miłośników jazdy sportowej, ale więcej już zdradzać nie będziemy … .

Podsumowując: „Jak prowadzić” to poradnik jak lepiej jeździć, nie szybkiej. Collins stawia na płynność jazdy, przewidywanie sytuacji na drodze i kontrolę nad samochodem. Jak sam mówi gwarantuje to bezpieczeństwo i oszczędności paliwa.

Propozycja druga – urządzenie polskiej firmy Quasar Electonics – Eco-Drive Advisor. To elektroniczny asystent kierowcy informujący go na bieżąco, czy jeździ zgodnie z zasadami eco-drivingu. Urządzenie potrafi zdiagnozować zachowania, które nie sprzyjają ekonomice jazdy: gwałtowne przyśpieszanie, przeciąganie na obrotach, nieprawidłowo wybrany bieg, zbyt długa praca na biegu jałowym, brak hamowania silnikiem czy zbyt duża prędkość. Rozwiązanie przed oddaniem w ręce kierowcy jest szczegółowo dostrajane pod kątem charakterystyki samochodu oraz specyfiki użytkowania auta. Konfigurowane są optymalne zakresy dla prędkości na każdym z biegów, obrotów silnika, głębokości oraz dynamiki wciskania pedału gazu. Ile można zaoszczędzić – to zależy w dużej mierze od umiejętności kierowcy. Eco-Drive Advisor potrafi pomóc nawet zaawansowanym kierowcom dając oszczędności na poziomie 5-10%. W przypadku kierowców, który nigdy nie stosowali zasad ekonomicznej jazdy oszczędności mogą być jeszcze większe – sięgając nieraz ponad 20%.

Propozycja trzecia – systemy bezpieczeństwa aktywnego, a w zasadzie interpretacja ich sygnałów i komunikatów. Mowa tu o takich rozwiązaniach jak asystent pasa ruchu, system zapobiegania kolizjom, monitoring martwego pola czy wykrywanie pieszych. Jest to propozycja dla kierowców jeżdżących samochodami z takimi systemami zamontowanymi fabrycznie lub dołożonymi po zakupie samochodu. Trzeba dodać, że coraz więcej marek oferuje to typu urządzenia nawet w średnio wyposażonych wersjach. Są również dostępne rozwiązania after-market, choćby jak izraelski Mobileye. Rozwiązania te nie tylko ostrzegają kierowców przed zagrożeniami, ale również uczą dobrych praktyk, między innymi takich jak właściwy odstęp od samochodu poprzedzającego. Powoduje to, że kierowca zaczyna jeździć w stylu jazdy defensywnej, a więc aktywnie reagować na sytuację na drodze. Dzięki temu oczywiście jeździ bezpieczniej i taniej. Jest w stanie wcześniej dostosować prędkość auta do warunków na drodze.

Trzeba mieć tylko nadzieję, że Ci kierowcy, którzy przesadnie korzystają ze smartfonów w trakcie jazdy nie będą wykorzystywać takich systemów jako ostatniej deski ratunku przed kolizją. Warto wyciągnąć wnioski, jeśli auto zbyt często widzi więcej niż jego kierowca.

Trzy różne propozycje, ale jeden cel: bardziej ekonomiczna jazda i poprawa bezpieczeństwa. Czyli: jak jeździć lepiej, nie szybkiej.

Udostępnij artykuł: