Kto by pomyślał …

Kto by pomyślał …

Kto by pomyślał …

0 komentarzy 📅28 sierpnia 2017, 19:12

Doświadczyliście kiedyś odczucia, że rzeczywistość okazuje się po prostu inna niż oczekiwania? Reklamowany i polecany film okazuje się być kiepską produkcją, a fatalnie zapowiadające się spotkanie kończy się interesującą znajomością … .

Moim zdaniem taka właśnie jest elektryczna motoryzacja. Gdy jeszcze nie doświadczymy osobiście nasze, często stereotypowe, wyobrażenia bardzo odbiegają od zdobytego po pierwszej jeździe doświadczania. Słyszymy ekologiczne i oszczędne, a nasz mózg podpowiada Melex – świetny na krótkie dystanse, ale niezbyt piękny i powolny. Tymczasem doświadczenia choćby naszego redakcyjnego kolegi pokazują, że po pierwsze auto (w tym przypadku hybryda plug-in) nie jest ani brzydkie, ani powolne. Przekonują się o czym bardzo często kierowcy, zdawałoby się dynamicznych aut, nerwowo szukający drugiego biegu widząc oddalające się PHEV. Dodatkowa moc w aucie dostępna od 0 obrotów na minutę i w całym ich zakresie wielu zaskakuje, no i przywołuje uśmiech na twarzy większości z nas. Zauważcie, że celowo nie przywołuję tu Tesli, wyrazistego przykładu właściwego wykorzystania mocy i charakterystyki silników elektrycznych, bo w aucie za ponad 500 tyś. złotych to po prostu nie takie trudne.

Jeśli Wasz codzienny stylu życia pozwala na korzystania z auta hybrydowego (większa elastyczność, jazda mieszana) lub elektrycznego (jazda głównie w mieście, swoboda ładowania np. w domu czy pracy), to zdecydowanie nieoczekiwaną radość sprawi Wam obserwowanie średniego zużycia i kosztów codziennej eksploatacji. W naszym przypadku całkiem spory, bezkompromisowy SUV z napędem na 4 koła i spalanie w mieście oscylujące w okolicach 2 litrów na 100 km, a często … 0 litrów na 100 km? Najpiękniejsze jest jednak to, że mając zaledwie 50 km zasięgu wyłącznie na bateriach w jeździe miejskiej energia do nas wraca, a z dynamiki auta można prawie bezkarnie korzystać. Kto by pomyślał … . Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się zwracać uwagę, ile dziś kosztuje tankowane paliwo? Jeśli tak, to z pewnością codzienne podsumowanie trasy Wam się spodoba. 20 000 km redakcyjnym Outlanderem PHEV wygenerowało oszczędności na poziomie ponad 4000 zł (wliczając koszty prądu i codzienne nocne ładowanie).

Ale tu nie chodzi o same oszczędności, bo dzisiejsza rzeczywistość elektromobilności jest taka, że bez wsparcia ze strony państwa, ceny aut z silnikami elektrycznymi są wciąż bardzo wysokie. Nie mniej jednak towarzyszące nam na codzień poczucie bardzo niskich kosztów jazdy jest po prostu przyjemne, nawet jeśli w ogólnym rozrachunku kwestie finansowe wyrównują się po wielu przejechanych kilometrach.

Kto by pomyślał, że ładowanie auta o zasięgu 500 km ze zwykłego gniazdka trwa … wieczność, będąc precyzyjnym na najbardziej pojemnych baterii pełne naładowanie to kilka dni ładowania non stop, a w supercharger’ze … 1h 15 min dające kolejne 500 km zasięgu. W praktyce półgodzinne ładowanie naszego redakcyjnego Outlandera PHEV na stacji szybkiego ładowania pozwala na przejechanie 35-40 km.  Czemu ładować samochód i dlaczego tak długo? Kiedyś telefonów nigdy nie ładowaliśmy, ale i za bardzo mobilne nie były, potem nastąpiła era telefonów, które wytrzymywały tydzień, ale nie były smart. Dziś – jak często i ile czasu je ładujemy? To zdecydowanie kwestia podejścia i zrozumienia co dostajemy w zamian.

Najciekawsze, a dla nas również najważniejsze jest jednak to, że trochę może wbrew powszechnym przyzwyczajeniom możemy bez większych wyrzeczeń połączyć bezpieczeństwo, radość z dynamicznej jazdy z ekonomią i ekologią co zresztą jest esencją idei, którą propagujemy.

Udostępnij artykuł: