Telemetria na wakacjach

Telemetria na wakacjach

Telemetria na wakacjach

0 komentarzy 📅30 lipca 2015, 03:30

Czas wyjazdów wakacyjnych w pełni. Część z nas wyrusza na wakacje samochodem i przynajmniej część tej części chciałaby wiedzieć, gdzie ten samochód aktualnie jest. Dlaczego? Zdarza się, nawet najlepszym, „zgubić” auto na parkingu. Zwłaszcza, kiedy odwiedzamy miejsca atrakcyjne turystycznie i chętnych do parkowania jest wielu. Kierowca nie zwraca wtedy uwagi na drogę, tylko stara się upolować wolny plac. Później wystarczy szybki manewr i już można wyruszać na spacer. Po kilku godzinach … staramy sobie przypomnieć … gdzie jest nasz samochód!? Oczywiście są dostępne w Internecie aplikacje, które umożliwiają zaznaczenia pozycji geograficznej i sprawny powrót do celu z wykorzystaniem GPS. Ale kto o tym pamięta … ? Poza tym jeśli podróżujemy za granicą obawa o wysokie koszty transmisji danych w roamingu skutecznie odstrasza przed wykorzystaniem tego typu rozwiązania. W Polsce dla rozwiązań monitoringu samochodów koszty są prawie pomijalne. Dostęp do specjalistycznego portalu, aplikacja mobilna, etc. – stanowią proporcjonalnie większą cześć wydatków w porównaniu właśnie z transmisją danych. Za granicą bywa odwrotnie. Z drugiej strony monitoring on-line czasem bywa przydatny. Pomijając historię zgubionego parkingu, zapis trasy może być istotny z kilku powodów. Po pierwsze jako rejestracja naszych podróży – może doskonale uzupełnić dokumentację fotograficzną lub video z wakacji. Po drugie – jako wskazówka gdzie tak naprawdę jesteśmy. Po trzecie – jako aspekt bezpieczeństwa. Wiedząc gdzie jest nasze auto i czy jest bezpieczne czujemy się odrobinę pewniej, zwłaszcza daleko od domu. Czymś trzeba przecież wrócić z wakacji.

Mając na uwadze te trzy kryteria wyposażyliśmy nasze auto w urządzenie Trackimo. Mały lekki lokalizator personalnych z opcjonalnym zasilaczem. Podłączenie urządzenia do instalacji nie powinno zając więcej niż godzinę, a sprawny elektryk obeznany z marką pojazdu upora się w 30 minut.

 

Samochód „zaczipowany”. Urządzenie zgrabnie schowane pod deską rozdzielczą. To teraz czas na cenę. Trackimo w Polsce dostępne jest za 398 zł (brutto) z rocznym dostępem do usług on-line na całym świecie. Zasilacz samochodowy to dodatkowo koszt około 40 zł. W sumie z montażem za około 450 – 500 zł dostajemy podstawowe urządzenie telematyczne z rocznym abonamentem. Cena kusząca, zwłaszcza, że według producenta działa na całym świecie. Na wakacjach sprawdzimy, co to urządzanie potrafi i czy pomimo, że jest dedykowane do rozwiązań personalnych sprawdzi się w samochodzie.

Pierwszy test. Trasa Warszawa – Florencja. Ponad 1500 km, dwóch kierowców, 4 kraje i zakładany czas podróży około 20 godzin (z odpoczynkami). Rezultat? Test zaliczony. Ślad trasy polskiej, czeskiej, austriackiej i włoskiej części zapisany bez zarzutu.

 

 

Od ogółu do szczegółu. Widok całej trasy – ponad 1500 km – nie jest może zbyt czytelny, ale z drugiej strony nie umiem sobie wyobrazić jak wyświetlić tyle danych na raz na mapie. Stosując przybliżenie otrzymujemy widok punktów węzłowych i danych szczegółowych dla nich (czas, pozycja geograficzna, prędkość, opis miejsca). Tyle wystarczy w zupełności. Aplikacja jest prosta, ale z drugiej strony intuicyjna. Łatwo się po niej poruszać i dość szybko znaleźć potrzebne parametry.

 

 

Trackimo umożliwia trzy sposoby komunikacji z użytkownikiem:

  • po pierwsze aplikacja mobilna, dla mnie najważniejsza,
  • po drugie aplikacja dostępna przez przeglądarkę,
  • po trzecie alerty z systemu przesyłane za pomocą wiadomości SMS i/lub wiadomości email i/lub notyfikacji push do aplikacji mobilnej. Pierwsze (SMS) są limitowane do 10 na miesiąc, kolejne (email i push) bez limitu.

 

 

Do czego zatem możemy je wykorzystać?

Z motoryzacyjnego puntu widzenia trzy opcje są interesujące:

  • alarm po przekroczeniu ustalonej maksymalnej prędkości, np. gdy udostępniamy auto nastoletnim dzieciom,
  • alarm rozpoczęcia ruchu,
  • alarm wjechania / wyjechania do / z zdefiniowanych stref, których można zbudować wiele.

Czy to wystarczy? Dla zwykłego kierowcy i mniej wymagającego kierownika małej floty na pewno. Ciekawym rozwiązaniem jest alarm SMS. Pomimo, że paczka jest ograniczona do 10 na miesiąc w zupełności wystarczy do informacji o zdarzeniach krytycznych. Dodatkowo przychodzący SMS nie kosztuje nic (nawet w roamingu). Dla mnie to spora zaleta tego rozwiązania.

Na końcu wróćmy do punktu wyjścia (również dosłownie). Czy aplikacja Trackimo pomoże nam dotrzeć do pozostawionego samochodu na parkingu? Na mapie znajdziemy oczywiście zaparkowane auto oraz naszą pozycję i kierunek poruszania się. Nie ma co prawda opcji „nawiguj do”, ale z dokładnym planem ulic na pewno sobie poradzimy. Przetestowane w Montepulciano.

Montepulciano.png

 

Dziękujemy firmie Trackimo i Karson za pomoc w przeprowadzeniu testu.

Fotografie i materiały graficzne Trackimo, Karson

 

Udostępnij artykuł: