Volkswagen Passat GTE – test

Volkswagen Passat GTE – test

Volkswagen Passat GTE – test

0 komentarzy 📅09 sierpnia 2017, 15:04

Volkswagen konsekwentnie rozwija swoją gamę aut ekologicznych. Samochody z oznaczeniem „GTE” są najlepszym tego przykładem. Układ hybrydowy nie dosyć, że bezpośrednio wpływa na zużycie paliwa, to jeszcze dodaje werwy.

Najlepszym tego dowodem jest nowy Passat GTE. Jest to auto mające najlepszą możliwą bazę, która została udoskonalona zarówno stylistycznie, jak i napędowo.

Biała perła z niebieskimi wstawkami

Wygląd zewnętrzny hybrydowego Passata nie różni się znacząco od klasycznej odmiany. Wyróżnikiem jest chromowana osłona chłodnicy z niebieskimi paskiem, reflektory przednie również z niebieskimi detalami, oznaczenie „GTE” na grillu i błotnikach, światła do jazdy dziennej w kształcie litery „C” oraz 17-calowe alufelgi.

We wnętrzu różnic jest jeszcze mniej. Volkswagen dla swoich ekologicznych aut zarezerwował niebieskie przeszycia na kierownicy, dźwigni zmiany biegów, fotelach, jak też logo „GTE” umieszczone na pokrywie od popielniczki. Poza tym na pokładzie został zaimplementowany system, którego informacje związane ze specyfiką pracy układu napędowego prezentowane są zarówno na wyświetlaczach na konsoli środkowej, jak i na w pełni elektronicznej tablicy rozdzielczej. Przy skrzyni biegów umieszczone zostały przyciski aktywujące działanie poszczególnych trybów układu napędowego (m.in. tryb ładowania, GTE, elektryczny).

Oprócz wyżej wymienionych elementów reszta pozostała bez zmian. Cały czas mamy do czynienia z samochodem niemalże idealnym pod względem ergonomii i wykończenia. Fotele ErgoComfort zapewniają odpowiedni komfort podróżowania oraz możliwość włączenia masażu. Dodatkowo wykończenie wnętrza oraz przestrzeń w nim są wystarczające, aby wygodnie podróżować na długich dystansach.

Siła dwóch serc

Do napędu hybrydowego Passata posłużyły dwie jednostki: benzynowa 1.4 TSI o mocy 156 KM i generująca 250 Nm maksymalnego momentu obrotowego  oraz 115-konny silnik elektryczny mający 330 Nm. Auto zostało wyposażone w -stopniową skrzynią automatyczną DSG. Łączna moc układu wynosi 218 KM oraz 400 Nm. To sprawia, że ekologiczna limuzyna ma zbliżone osiągi do wariantu 2.0 TDI 190 KM. Auto do setki jest w stanie przyspieszyć w 7,4 s (0,2 s więcej dla odmiany kombi) i rozpędzać się maksymalnie do 225 km/h.

Co ważne, w trybie wyłącznie elektrycznym jesteśmy w stanie rozpędzić się do 130 km/h, a maksymalny zasięg na samym prądzie wynosi nawet do 50 km. Pozwalają na to akumulatory litowo-jonowe umieszczone pod podłogą, magazynujące 9,9 kWh energii. Warto dodać, że można je ładować zarówno podczas jazdy, jak też ze zwykłego gniazdka 230 V i na stacji ładowania. W tym drugim przypadku czas ładowania zajmuje 4 godz. i 15 min, natomiast przy wykorzystaniu stacji czas ten skraca się do 2 godz. i 30 min.

Po mieście jeszcze taniej

W codziennej eksploatacji jazda hybrydowym Passatem odbywa się za pół darmo. Zasięg wynoszący 50 km wyłącznie na napędzie elektrycznym sprawia, że w zasadzie nie musimy korzystać z jednostki spalinowej. Z prostego rachunku, przy założeniu stawki 56 gr za kilowatogodzinę i średniego zużycia energii 12,2 kWh na 100 km, wynika, że koszt przejechania 100 km wynosi ok. 7 zł.

Jeśli postanowimy pojechać poza miasto, to zacznie się już włączać silnik spalinowy. Jak łatwo się domyślić, im częściej pracuje, tym większe będzie zużycie paliwa. Producent zakłada średnie zapotrzebowanie na przejechanie 100 km na poziomie 2 l. Jednak dotyczy to pierwszych 100 km. Im dalej w las, tym będzie więcej. Miałem okazję przekonać się o ekonomii tego modelu w trasie. Mimo sporych prędkości auto utrzymywało się w wartościach porównywalnych do diesla. Średnio z trasy wyszło 7 l/100 km. Jest to przyzwoity wynik.

Gdyby nie cena

Niestety, wszystko, co nowatorskie, musi być drogie. Tak samo jest w przypadku Passata GTE. Jego cena wyjściowa w odmianie sedan to 173 490 zł (do wersji kombi trzeba dopłacić 3000 zł). Do tego musimy doliczyć sporą listę opcji. Wśród najciekawszych pozycji można wymienić choćby pakiet Business za 2090 zł, w którego skład wchodzą: system nawigacji satelitarnej „Discover Media”, system rozpoznawania znaków drogowych, reflektory LED Top ze światłami do jazdy dziennej w technologii LED oraz system Dynamic Light Assist, czyli automatyczne światła drogowe. Dodatkowo warto zastanowić się jeszcze nad aktywnym tempomatem działającym do 210 km/h (2360 zł), system Area View z kamerą cofania Rear Assist (3530 zł) oraz pakietem drogowym plus (5780 zł) oferującego takie systemy jak: Side Assist Plus – asystent zmiany pasa ruchu, Lane Assist – asystent toru jazdy, Emergency Assist – asystent hamujący w przypadku zasłabnięcia kierowcy, Traffic Jam Assist – asystent jazdy w korku, Dynamic Light Assist oraz rozpoznawania przechodniów.

Jak łatwo wyliczyć, po dodaniu opcjonalnego wyposażenia Passat GTE będzie kosztował ponad 200 000 zł. Jest to sporo, ale mimo to myślę, że klienci na ten model się znajdą.  Volkswagen odrobił lekcję, jak zbudować dobrą hybrydę.

Jeździł i fotografował: Maciej Gis (Menadżer Floty)

 

Udostępnij artykuł: