Włoskie (auto) wakacje

Włoskie (auto) wakacje

Włoskie (auto) wakacje

0 komentarzy 📅26 stycznia 2016, 23:25

Chociaż do wakacji jeszcze daleko i prawdziwa zima dopiero przyszła, warto zacząć myśleć o letnim wypoczynku. Mnie od kilku lat gna do ciepłych Włoch w stronę Umbrii i Toskanii. Dla niektórych kierunek już poznany i „zaliczony”, ale dla mnie Włochy to wciąż coś nowego. Nie tylko piękna pogoda, przednie wino, dobra kuchnia i spora dawka historii. Włochy to również tradycja i kultura motoryzacyjna, której inność przejawia się nie tylko w codziennych krzykliwych zwyczajach na drogach, ale przede wszystkim związana jest z budową aut, motocykli oraz innej maści pojazdów użytecznych (lub inaczej mówiąc użytkowych).

Ape_1_700

 

Włochy to dom rodzinny Ferrari, Maserati, Lamborghini oraz coraz bardziej popularnej w Polsce Vespy. Nie można oczywiście zapominać o Fiacie, Lancii, Alfie Romeo czy dwukołowych Ducati lub Auguscie.

Jednak najważniejsze jest to, co można spotkać – dosłownie – na trasie spaceru podczas zwiedzania. Nie rzadko trafiają się piękne egzemplarze Vespy czy Fiata 500, zaparkowane w zabytkowych uliczkach. Tworzy to niesamowity klimat i wzbudza szacunek do tamtejszej motoryzacji. Jednocześnie dopełnia charakteru miejsc i tak urokliwych. Trochę z żalem szukam w pamięci kiedy w Polsce na ulicy spotkałem odrestaurowaną Warszawę, Syrenkę czy Junaka. Niestety, u nas jeszcze to rzadkość, ale trzeba przyznać, że i tak jest lepiej niż było kilka lat temu.

Prawdziwe niespodzianki czekają jednak w głębi Włoch. Odkrywałem je w trakcie podróży z miejsca na miejsce. W Toskanii, w gminie San Miniato, trafiłem można by rzec przypadkiem na zawody motocrossowe rozgrywane na torze Santa Barbara. Piaskowy tor ukryty jest w pobliżu drogi łączącej nieduże toskańskie miasteczka i gdyby nie pełny parking na przydrożnym placu pewnie nigdy bym na niego nie zwrócił uwagi. Impreza okazała się mistrzostwami regionu dla wszystkich kategorii wiekowych. Ryk silników i wszech obecny pył wyrzucanego spod kół piachu okazał się miłą alternatywą nie tylko dla miłośnika motoryzacji, ale również dla reszty rodziny. Trzeba dodać, że włoskie zawody mają niezwykły, specyficzny charakter. Bardziej przypominają rodzinne spotkania niż chłodną rywalizację, chociaż tej nawet młodym sportowcom odmówić nie można.

Jeszcze większa niespodzianka czekała na mnie w Umbrii. Po spokojnej nocy w urokliwym apartamencie położonym w gaju oliwnym obudził mnie cichy, płynący z oddali,  charakterystyczny ryk silników wyścigowych. Gospodarze byli niezwykle zakłopotani pytaniem o źródło hałasu, spodziewając się pewnej reklamacji. Z dużym zdziwieniem zareagowali na mój entuzjazm, po tym jak usłyszałem, że właśnie na pobliskim autodromie (Tor w  Magione blisko Perugii) odbywają się mistrzostwa Włoch Formuły 2000. Tu po raz kolejny zaskoczyła mnie włoska gościnność i otwartość. W padoku wszędzie można wejść, podejrzeć pracę mechaników i porozmawiać z zawodnikami. To czyni takie imprezy niezapomnianymi na lata.

Autodrome_1_700

Później okazało się jeszcze, że nasz gospodarz był za młodu kierowcą sportowym Abartha testującym samochody na torach wyścigowych. Pomógł w zaplanowaniu tras kolejnych wycieczek, wskazując lokalne urokliwe kręte drogi w zamian nudnych autostrad. Dzięki temu widziałem Umbrię często nieznaną dla przyjezdnych turystów.  Rok później oczywiście tam wróciłem, tym razem trafiając na wyścig klasycznych motocykli.

 

 

 

 

 

 

 

 

Udostępnij artykuł: